Poznaj Ghost

Ghost na scenie

Ghost - wokalista Papa Emeritus

Ghost jest najlepszą rzeczą jaką możecie poznać w tym tygodniu. Chociaż ciekawych kapel jest teraz wiele mało która ma do zaoferowania tyle co Szwedzi.

Młoda Polska i satanizm

Co ciekawe być może nie byłoby jednej z najlepszych kapel na świecie gdyby nie Polacy! Bo jeżeli mówimy o Ghost to nie unikniemy tematu satanizmu, okultyzmu, spirytyzmu. A to właśnie tego typu zagadnienia najbardziej interesowały XIX-wieczną krakowską cyganerię artystyczną ze Stanisławem Przybyszewskim na czele. To właśnie ten pisarz i dramaturg, który zapoczątkował epokę Młodej Polski jest uznawany za prekursora współczesnego satanizmu intelektualnego. Czyli krótko mówiąc to Polacy są za odpowiedzialni za wprowadzenie tego systemu religijnego do popkultury. I nie jest to stwierdzenie przesadne. Warto dodać, że to pod wrażeniem noweli „Msza żałobna” Przybyszewskiego norweski malarz Edvard Munch namalował jeden z najsłynniejszych obrazów „Krzyk”. Jakby tego było mało Munch wręczył Przybyszewskiemu obraz w prezencie.

Twórczość

Zostawmy polską literaturę w spokoju i wróćmy do Ghost. Oczywiście te wszystkie inspiracje i symbolika nie tylko napędzają zespołowi fanów, ale też są przyczyną problemów, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Chociaż muzyka Ghost jest niezwykle melodyjna to jest w tym kraju zakazana w sieciach handlowych, w większości programów telewizyjnych oraz komercyjnych stacji radiowych. Nie ma co dziwić. Instrumentalnie twórczość Ghost przypomina klasyków hard rocka i heavy metalu. Krytycy porównują ich do Black Sabbath, Judas Priest i Metalliki. Jednak tekstowo jest już bardzo mocno. Już w pierwszym przeboju „Ritual” Szwedzi bluźnili i sprofanowali modlitwę „Ojcze Nasz”. Ghost śpiewają o satanistycznych obrzędach mających na celu spłodzenie nieświętego bękarta. Refren tego utworu brzmi tak:
Ojcze nas
któryś jest w piekle
nieświęte imię Twoje
Przeklęte niech będą synowie oraz córki
Twojego Nemesis
Którą winić trzeba
Przyjdź królestwo Twoje
nemA.

O ile debiutancki album zespół można było potraktować jako ciekawostkę to druga płyta zespołu „Infestissumam” okazała się sensacją. Zawierający hity „Secular Haze” i „Year Zero” krążek zdobył szwedzką nagrodę Grammi, szczyt rockowej listy Billboardu oraz szwedzkiej listy przebojów. Piekielnie mocno grający zespół okazał się nie lada konkurencją dla popowych wymiataczy pokroju The Cardigans, Lykke Li czy The Knife. Takie piosenki jak „Ghuleh / Zombie Queen”, „Monstrance Clock” czy „Per Aspera ad Inferi” były bardziej przebojowe niż większość szwedzkich pop-rockowych hitów. Szwedzi mieli w 2013 roku nowego króla. A właściwie papieża.

Ghost na scenie

Papieska sutanna, tiara, pierścienie. Tak właśnie na scenie prezentował się wokalista formacji Papa Emeritus. Od prawdziwego papieża wokalistę Ghost odróżniał jedynie czarny kolor sutanny oraz upiorny makijaż mogący przestraszyć każdego. Papa Emeritus to była oczywiście największa atrakcja sceniczna Ghosta, ale cały spektakl tworzony przez zespół jest bardzo ciekawy. Ghost tworzy przedstawienia na miarę największych ikon lat 70. – Davida Bowiego, Kiss oraz Alice Coopera. Aczkolwiek muzycy mówią, że muzycznie i wizualnie bardziej zainspirował ich inny zespół – mianowicie psychodeliczny i progresywny Pink Floyd.

Ghost w Polsce

W każdym razie Ghost będzie można zobaczyć niedługo w Polsce w ramach tournée „A Pale Tour Named Death”. Zespół podczas koncertu zaprezentuje utwory z przepełnionej hitami dyskografii. Oczywiście będzie można usłyszeć też numery z najnowszego i bardzo ciekawego albumu „Prequelle”, opisującego średniowiecze oraz Czarną Śmierć. Na scenie jednak nie będzie Papy Emeritusa. Grupę bezimiennych upiorów uzupełniają teraz saksofonista Papa Nihil oraz Cardinal Copia, który zastąpił emerytowanego papieża na stanowisku frontmana.

Kylie Minogue – Step Back in Time: The Definitive Collection

Spis utworów:

Kylie Minogue – Step Back in Time Płyta 1

1.”Can’t Get You Out of My Head” (from Fever, 2001)
2.”Spinning Around” (from Light Years, 2000)
3.”Love at First Sight” (from Fever, 2001)
4.”Dancing” (from Golden, 2018)
5.”In Your Eyes” (from Fever, 2001)
6.”Slow” (from Body Language, 2003)
7.”All the Lovers” (from Aphrodite, 2010)
8.”I Believe in You” (from Ultimate Kylie, 2004)
9.”In My Arms” (from X, 2007)
10.”On a Night Like This” (from Light Years, 2000)
11.”Your Disco Needs You” (from Light Years, 2000)
12.”Please Stay” (from Light Years, 2000)
13.”2 Hearts” (from X, 2007)
14.”Red Blooded Woman” (from Body Language, 2003)
15.”The One” (from X, 2007)
16.”Come into My World” (radio edit; from Fever, 2001)
17.”Wow” (from X, 2007)
18.”Get Outta My Way” (from Aphrodite, 2010)
19.”Timebomb” (non-album single, 2012)
20.”Kids” (with Robbie Williams; from Light Years, 2000)
21.”Stop Me from Falling” (from Golden, 2018)
22.”New York City”

Kylie Minogue – Step Back in Time Płyta 2

1.”Step Back in Time” (from Rhythm of Love, 1990)
2.”Better the Devil You Know” (from Rhythm of Love, 1990)
3.”Hand on Your Heart” (from Enjoy Yourself, 1989)
4.”Wouldn’t Change a Thing” (from Enjoy Yourself, 1989)
5.”Shocked” (DNA 7″ mix; from Rhythm of Love, 1990)
6.”Especially for You” (with Jason Donovan; from Ten Good Reasons, 1989)
7.”I Should Be So Lucky” (from Kylie, 1988)
8.”Celebration” (from Greatest Hits, 1992)
9.”The Loco-Motion” (7″ mix; from Kylie, 1988)
10.”Give Me Just a Little More Time” (from Let’s Get to It, 1991)
11.”Never Too Late” (from Enjoy Yourself, 1989)
12.”Got to Be Certain” (from Kylie, 1988)
13.”Tears on My Pillow” (from Enjoy Yourself, 1989)
14.”Je ne sais pas pourquoi” (from Kylie, 1988)
15.”What Kind of Fool (Heard All That Before)” (from Greatest Hits, 1992)
16.”What Do I Have to Do” (7″ mix; from Rhythm of Love, 1990)
17.”Confide in Me” (radio mix; from Kylie Minogue, 1994)
18.”Breathe” (radio edit; from Impossible Princess, 1997)
19.”Put Yourself in My Place” (radio mix; from Kylie Minogue, 1994)
20.”Where the Wild Roses Grow” (with Nick Cave and the Bad Seeds; from Murder Ballads, 1996)

Kylie Minogue

Opener 2019

Fani muzyki dużo pisali na temat line-upu tegorocznego Openera. Dla wielu ludzi był on rozczarowujący. Festiwalowiczom szczególnie do gustu nie przypadli headlinerzy. Travis Scott to propozycja wyłącznie dla młodych ludzi, lubiących nową scenę rap. The Strokes byli rockową sensacją w pierwszych latach 21 wieku, po wydaniu „First Impressions of Earth”. Później mało kto śledził ich losy. The Smashing Pumpkins po ogłoszeniu przerwy w działalności w 2000 roku popadli w niełaskę fanów. Jedyną płytą, która wzbudziła zainteresowanie po wznowieniu działalności przez zespół „Zeitgeist”.

Lana Del Rey z kolei pomimo niezłych osiągnięć na amerykańskiej liście przebojów jest wciąż uznawana wyłącznie za gwiazdę 2012 roku. Ostatni album piosenkarki „Lust for Life” doszedł co prawda do 1. miejsca US Billboard 200, ale później sprzedawał się znacznie gorzej i ostatecznie zajął słabe 142. miejsce w podsumowaniu rocznym w USA. Poza tym wszyscy headlinerzy oprócz Travisa Scotta w Polsce do tej pory byli, więc sensacji nie wzbudzili. Fani średnio byli też zainteresowani słabo znanymi w Polsce wykonawcami jak: Idles, Kamasi Washington, Perry Farrell czy Diplo.

Kylie Minogue – as z rękawa

W celu wzmocnienia składu Alter Art na sam koniec wyciągnął asa z rękawa, czyli legendarną wokalistkę pop Kylie. Był to świetny ruch, bo Kylie w tym momencie wzbudza większe zainteresowanie niż większość pozostałych wykonawców. Pod koniec czerwca artystka wypuściła na rynek składankę swoich największych hitów „Step Back in Time: The Definitive Collection”, a następnie dała świetne show na legendarnym festiwalu Glastonbury.

Zainteresowanie kolekcją przebojów Australijki jest dość duże. Album znajduje się teraz na 1. miejscu w Wielkiej Brytanii i Australii. Jest to zdecydowanie najpełniejszy i najciekawszy zbiór hitów piosenkarki. Oprócz tego to zestawienie podsumowujące karierę Kylie sprzedaje się lepiej niż trzy poprzednie składanki największych hitów piosenkarki.

Kylie Minogue obecnie

Kylie Minogue na pewno potrzebowała takiego wydawnictwa. Nie da się ukryć, że jej czasy minęły prawdopodobnie bezpowrotnie. Ostatni hit z prawdziwego zdarzenia Kylie wydała w 2010 roku i był to numer „All the Lovers” . Później było jeszcze parę kawałków, które doszły do szczytu zestawienia klubowych hitów w USA, ale to już nie było to. To już nie były czasy „Can’t Get You Out of My Head„, ani nawet „The Loco-Motion„.

Tak na dobrą sprawę Kylie ma taką sytuację jak Madonna. Nowe płyty średnio się sprzedają, a krytycy nie smagają jej po plecach za mało melodyjne utwory. Czyli krótko mówiąc jak na gwiazdę tego formatu jest to słabe osiągnięcie.

Zawartość płyty. „Confide in Me” i reszta

„Step Back in Time: The Definitive Collection” po mało zapadającym w pamięć albumach „Kiss Me Once”, „Kylie Christmas” i „Golden” jest jak znalazł. Nie ma tu zbyt wiele materiału z ostatnich lat, który nie przypadł zbytnio fanom do gustu.

Są za to taneczne hity, które wyniosły Kylie na piedestał. Jest słynny taneczny utwór nagrany w stylu nu-disco „Love at First Sight„, zadziorny rockowy kawałek „Kids” zaśpiewany przez Kylie do spółki z Robbiem Williamsem i zainspirowany nurtem minimal techno „Slow„.

Jest też najlepszy i najbardziej innowacyjny numer Kylie w karierze „Confide in Me„. Wydany w 1994 roku kawałek zaskoczył słuchaczy elementami indie popu, trip-hopu oraz muzyki bliskowschodniej. I choć utwór został wyraźnie zainspirowany kultową przeróbką hitu Jane „It’s A Fine Day” w wykonaniu Opus III była to zupełnie nowa jakość. Zresztą do dzisiaj niesamowicie słucha się orkiestrowej aranżacji w tym utworze. Smyki zrobiły wspaniałą robotę.

Nie wszystko na albumie jest niestety takie fajne. Drugą płytę oprócz kultowego „Confide in me” wypełnia rąbanka wyprodukowana przez trio angielskich producentów Stock Aitken Waterman, której w małych ilościach słucha się z sentymentem, a w dużych jest niestrawna.

Podsumowanie

W każdym razie „Step Back in Time: The Definitive Collection” to album, którego warto posłuchać. Jest tu sporo przyjemnych dla ucha hitów. Pokazuje jak wyglądał brytyjski, generalnie dość dobry pop w ostatnich 30 latach. No i przede wszystkim składanka jest teraz na topie, a Kylie daje koncerty. Może jeszcze raz u nas wystąpi. Warto się więc przygotować!

Bon Jovi – This House Is Not for Sale

Bon Jovi - This House Is Not for Sale

Bon Jovi – This House Is Not for Sale (2018) Island

Ocena: 3/5

01. When We Were Us – 3:34 (WYDANIE Z 2018 ROKU!)
02. Walls – 3:38 (WYDANIE Z 2018 ROKU!)
03. This House Is Not for Sale – 3:36
04. Living With the Ghost – 4:44
05. Knockout – 3:29
06. Labor Of Love – 5:03
07. Born Again Tomorrow – 3:33
08. Roller Coaster – 3:40
09. New Year’s Day – 4:27
10. The Devil’s In The Temple – 3:19
11. Scars on This Guitar – 5:06
12. God Bless This Mess – 3:23
13. Reunion – 4:14
14. Come On Up To Our House – 4:35

Nieoczekiwany sukces

Gdy na początku tygodnia magazyn „Billboard” ogłosił, że płyta zespołu Bon Jovi „This House Is Not for Sale” po raz kolejny zdobyła szczyt amerykańskiej listy przebojów ludzie interesujący się muzyką przecierali oczy ze zdumienia. Album ukazał się bowiem pod koniec 2016 roku i od razu doszedł do 1. miejsca Billboardu. Było to tuż przed premierami longplayów „We Got It from Here… Thank You 4 Your Service” A Tribe Called Quest oraz „Hardwired… to Self-Destruct” Metalliki, czyli dość dawno.

Płyta szybko wypadła z czołówki bestsellerów i dziennikarze postawili już na niej krzyżyk uznając, że ten krążek to przeszłość. Ogromny wzrost sprzedaży w ciągu ostatnich paru dni „This House Is Not for Sale” zadziwił jednak nawet fanów zespołu Jona Bon Jovi. Rockmeni rządzący na światowych listach w połowie lat 80. i na początku 90. zepchnęli z piedestału samego Kendricka Lamara. Parę dni później okazało się, że Bon Jovi to najlepiej sprzedający się wykonawca ostatnich dni w Stanach!

Promocja

Wpływ na to ma rozpoczynająca się trasa koncertowa promująca „This House Is Not for Sale” w Stanach i związana z nią promocja (akcja dodawania albumu do każdego zakupionego biletu na koncert, co liczyło się jako sprzedaż) oraz to, że Bon Jovi jest jednym z wykonawców, który zostanie w tym roku wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame. Zespół z okazji wspomnianych wydarzeń nagrał dwie bardzo dobre, aczkolwiek dość schematyczne piosenki „When We Were Us” oraz „Walls” i dołączył je do nowej edycji albumu „This House Is Not for Sale”.

Muzyka na nowej płycie Bon Jovi

Na temat muzyki wypełniającej najnowszy krążek Bon Jovi nie da się niczego odkrywczego napisać. Płytę wypełnia pop-rockowy materiał świetnie sprawdzający się na stadionach. Jest on bardzo podobny do tego co zespół prezentuje od kilkudziesięciu lat i chyba nie ma na świecie osoby nie kojarzącej stylu formacji oraz głosu jej lidera.

Niestety „This House Is Not for Sale” jest albumem dość przeciętnym, którego nie ratuje kilka świetnych kompozycji znajdujących się tutaj. Oprócz wspomnianego numeru „Walls”, który zapewne będzie rozbrzmiewał na najbliższych koncertach grupy, warto posłuchać utworów „Knockout”, „Labor of Love”, „This House Is Not for Sale” (wszystkie trzy promowały krążek) oraz „Living With the Ghost”.

Generalnie najnowszego albumu rockowego giganta można bez bólu przesłuchać, jednak obok genialnego krążka „Slippery When Wet nie można go nawet położyć.

 

 

Mark Ronson – Late Night Feelings

Mark Ronson - Late Night Feelings

Mark Ronson – Late Night Feelings (2019) RCA

1. Late Night Prelude
2. Late Night Feelings (Ft. Lykke Li)
3. Find U Again (Ft. Camila Cabello)
4. Pieces of Us (Ft. King Princess)
5. Knock Knock Knock (Ft. YEBBA)
6. Don’t Leave Me Lonely (Ft. YEBBA)
7. When U Went Away (Ft. YEBBA)
8. Truth (Ft. Alicia Keys & The Last Artful, Dodgr)
9. Nothing Breaks Like a Heart (Ft. Miley Cyrus)
10. True Blue (Ft. Angel Olsen)
11. Why Hide (Ft. Diana Gordon)
12. 2 AM (Ft. Lykke Li)
13. Spinning (Ft. Ilsey)

Mark Ronson – cudowne dziecko brytyjskiego popu

Dziennikarze mówią, że Mark Ronson to cudowne dziecko brytyjskiego popu. I choć osobiście lubię Ronsona nie mogę się z ich stwierdzeniem zgodzić. Przede wszystkim dyskusyjna jest brytyjskość tego artysty. Jego rodzice są Żydami, a jego korzenie genealogiczne sięgają Rosji, Litwy oraz Austrii. Poza tym muzyk choć urodził się w Londynie to od dziecka mieszkał w Nowym Jorku i w ogóle nie chłonął brytyjskiej kultury.

Jego muzyka jest przesiąknięta amerykanizmami i słychać to chociażby w największym hicie „Uptown Funk” zainspirowanym amerykańską muzyką dyskotekową, funkiem oraz boogie. Co ciekawe po kilku miesiącach wspomniany utwór stał się przedmiotem kontrowersji oraz batalii sądowych z powodu licznych zapożyczeń. Ronson został oskarżony o kradzież pomysłów. „Uptown Funk” został według zainteresowanych muzyków silnie zainspirowany utworami „Oops Up Side Your Head” The Gap Band oraz „More Bounce to the Ounce” Zapp. Nie przeszkodziło to Ronsonowi w ściganiu się z największymi artystami na listach przebojów oraz zgarnięciu nagrody Grammy w kategorii nagranie roku za „Uptown Funk”.

Natomiast określenie cudowne dziecko też zostało mu nadane trochę nad wyrost. Mark Ronson pochodzi z jednej z najbogatszych żydowskich rodzin i na spokojnie mógł rozwijać swój muzyczny talent. Artysta rozpoczął karierę muzyczną w 1993 roku, ale swój pierwszy album „Here Comes the Fuzz” wydał dopiero w 2003 roku. Pierwsze sukcesy pojawiły się u niego natomiast długo po rozpoczęciu kariery, bo w 2007 roku po wydaniu drugiego albumu „Version”. Tak na dobrą sprawę tamten sukces osiągnął głównie dzięki zaprzyjaźnionej wokalistce Amy Winehouse, która potrafiła zaśpiewać wszystko.

Przełom

Jednak obiektywnie rzecz biorąc Mark Ronson to naprawdę pomysłowy i fajnie grający muzyk. Drugi album artysty „Version” okazał się rewelacją i czymś niezwykle świeżym na rynku. Mark Ronson wraz z zaprzyjaźnionymi muzykami przerobił hity z różnych epok na staromodną modłę. Tak więc otrzymaliśmy utwory Britney Spears, Radiohead, Maxïmo Park i The Smiths, które brzmiały jakby zostały nagrane w latach 60. Za ten znakomity i pomysł i jego sprawną realizację producent został wyróżniony nagrodą BRIT w kategorii najlepszy artysta. Ciekawostką jest, że Ronson nie zaśpiewał w żadnej piosence i stał się pierwszym w historii nagród Brits artystą, który otrzymał tę nagrodę nie śpiewając w żadnym ze swoich utworów.

Nowy album

Artysta od tego czasu podejmował współpracę z Brytyjczykami, żeby wspomnieć tylko dwa wyprodukowane albumy Duran Duran, ale jego głównym obszarem działalności była i jest scena amerykańska. Wyraźnie to widać na nowej płycie „Late Night Feelings”, gdzie Ronsona wspiera cała plejada amerykańskich piosenkarek. W nagraniach wzięły udział m.in. Miley Cyrus, Angel Olsen, Alicia Keys, Yebba i Camila Cabello. Najnowszy krążek dostał generalnie świetne recenzje, jednak poza hitowymi „Late Night Feelings” i „Nothing Breaks Like a Heart” ten materiał średnio mnie przekonuje. Oczywiście fajnie się go słucha, ale te utwory mi nie pasują. „Knock Knock Knock” jest jakiś taki rozlazły, natomiast „Find U Again” zaśpiewany przez Cabello grzeszy bezbarwnością i nie odróżnia się od innych nagrań prezentowanych w radiu.

Podsumowanie

W piosenkach Ronsona na pewno dużo zależy od tego kto je śpiewa. Lykke Li i Miley Cyrus mają dobry wokal, charyzmę i samym śpiewem potrafią przykuć uwagę odbiorców. Pozostałe wokalistki robią to trochę gorzej. Sprawia to, że te porządnie wyprodukowane, ładne piosenki giną w gąszczu im podobnych. Szkoda, bo mogło być dużo lepiej. Może kiedyś wrócę do tej płyty i spodoba mi się bardziej. Na ten moment jednak wracam do innych dokonań Ronsona. Tańczę przy piosenkach z „Version” i „Record Collection„, a na wieczór do książki wrzucam niedoceniany, klimatyczny soundtrack do „Mortdecai”, który muzyk popełnił wraz z Geoffem Zanellim. To jest muzyka!

Miley Cyrus – She is coming

Miley Cyrus - She Is Coming

Miley Cyrus – She Is Coming (2019) RCA

Ocena:4/5

01. Mother’s Daughter – 3:39
02. Unholy – 2:10
03. D.R.E.A.M. (feat. Ghostface Killah) – 2:48
04. Cattitude (feat. RuPaul) – 3:09
05. Party Up the Street (feat. Swae Lee e Mike Will Made It) – 3:37
06. The Most – 3:41

Czy Miley Cyrus stanie się gwiazdą pokroju Madonny?

Chyba wszyscy fani muzyki pop zastanawiają się czy Miley Cyrus stanie się gwiazdą pokroju Madonny. Widać wyraźnie, że młodziutka piosenkarka idzie w ślady starszej koleżanki po fachu. Cyrus w tej chwili nie tylko brzmi jak Madonna, ale co więcej upodobniła się do swojej idolki wizualnie. Kto pamięta czasy „Music” będzie wiedział o co chodzi.

Najnowsza Ep-ka artystki „She Is Coming” zawiera dużo dobrego materiału, który spokojnie można umieścić wśród najlepszych dokonań w karierze piosenkarki. Jako, że jest to zapowiedź większej całości, tj. albumu „She Is Miley Cyrus”, możemy spodziewać się naprawdę dużej rzeczy. Tym bardziej, że w pracach nad płytą bierze udział sam Mark Ronson – laureat Grammy, BRIT, Złotego Globu i Oscara.

Zawartość płyty

„She Is Coming” to nic innego powrót do czasów „Bangerz”. Jest to udana mieszanka popu,rocka i muzyki elektronicznej. Po jej przesłuchaniu możemy bez problemu stwierdzić, że w dalszym ciągu Miley najlepiej sprawdza się właśnie w takiej stylistyce. Szczególnie, że ma na swoim koncie eksperymenty z muzyką psychodeliczną i country.

Po pierwszym przesłuchaniu najbardziej w pamięć zapada hymniczny „Mother’s Daughter” oraz szybki, imprezowy „Cattitude”. Co ciekawe ten drugi numer został  zagrany do spółki z szalonym queerowcem RuPaulem, o którym wiele osób już dawno zapomniało.

Jednak najmocniejszymi momentami tej płyty są nastrojowe i spokojne piosenki:”D.R.E.A.M.” i „Party Up the Street”. Pierwszy z tych kawałków jest oparty na samplu kultowego kawałka WuTang Clan „C.R.E.A.M.”, z kolei „Party Up the Street” brzmi jak nagranie jakiegoś nawiedzonego rastamana.

Ocena ogólna

Ogólnie rzecz biorąc „She Is Coming” to bardzo przyjemna i godna uwagi płytka. Nawet jeżeli nie jest to ważna pozycja na scenie pop to jest to bez wątpienia ważny krok w rozwoju artystycznym Miley Cyrus.

Yonaka-Dont Wait, Til Tomorrow

Yonaka

Yonaka ‎– Don’t Wait ‚Til Tomorrow (2019) WMG

01. Bad Company 3:57
02. Lose Our Heads 3:21
03. Awake 3:55
04. Guilty (For Your Love) 3:36
05. Rockstar 3:46
06. Creature 3:06
07. Don’t Wait ‚Til Tomorrow 3:26
08. Punch Bag 3:19
09. Fired Up 3:38
10. Wake Up 3:39
11. The Cure 3:27

Ze wszystkich nowych płyt, które przesłuchałem w ciągu ostatnich dwóch tygodni „Don’t Wait ‚Til Tomorrow” zrobiła na mnie największe wrażenie. Co więcej jest to zdecydowanie najbardziej udany debiut tego roku, chociaż wiele po tej kapeli nie oczekiwałem. Yonaka to według angielskich dziennikarzy najbardziej ekscytujący i najszybciej rozwijający się brytyjski rockowy zespół ostatnich lat na rynku. Ponieważ angielską prasę muzyczną znam dość dobrze to takie stwierdzenia w ogóle nie robią na mnie wrażenie, gdyż pojawiają się tam co chwilę. Tego typu objawienia angielscy dziennikarze mają co chwilę, więc nie dziwię się, że dużo osób szybko traci zainteresowanie tym rynkiem i poprzestaje na klasykach. Ponadto nie pamiętam, aby moim znajomym zapadł szczególnie w pamięć występ grupy Yonaka podczas ubiegłorocznego Openera.

„Don’t Wait ‚Til Tomorrow” tak bardzo mi się podoba ponieważ jest tu wszystko za co kocham muzykę pop-rockową. Ta płyta to gitarowy hałas kojarzący się z post-punkiem, melodyjne zwrotki i refreny oraz niesamowity kobiecy wokal. Wokalistka Theresa Jarvis to dla mnie odkrycie tej płyty i zdecydowanie najciekawsza postać jaka się pojawiła teraz na rynku. Artystka oprócz tego, że świetnie śpiewa jest też podobno sprawną pisarką,a teksty jej piosenek są uznawane za głębokie i dobrze napisane.

W każdym razie polecam sprawdzić tę płytę. Nie jest długa, a najciekawsze piosenki takie jak „Creature”, „Rockstar” czy „The Cure” znajdują się w jej głębi. Podsumowując jest to mocny debiut, który ucieszy wszystkich fanów Yeah Yeah Yeahs, Curve, Garbage czy Wolf Alice.