Elton John – Sleeping with the Past

Elton John - Sleeping with the Past

Elton John – Sleeping with the Past (1989) MCA Records

Ocena: 3/5

01. Durban Deep – 5:30
02. Healing Hands – 4:19
03. Whispers – 5:29
04. Club at the End of the Street – 4:47
05. Sleeping with the Past – 4:57
06. Stones Throw from Hurtin’ – 4:54
07. Sacrifice – 5:04
08. I Never Knew Her Name – 3:30
09. Amazes Me – 4:37
10. Blue Avenue – 4:21

Ze wszystkich płyt Eltona z lat 80. tę kiedyś lubiłem najmniej. Tytuł „Sypiając z przeszłością” jest mylący. Gdy po raz pierwszy odpaliłem to CD wydawało mi się, że będzie to pozycja w mniejszy lub większy sposób odwołująca się do chwalebnych osiągnięć z przeszłości brytyjskiego piosenkarza. Piosenki ze „Sleeping with the Past” zostały tymczasem zainspirowane muzyką r&b z lat 60. i była to pewnego rodzaju nowa jakość w katalogu Anglików.

Na próżno szukać tu melancholijnych, rozmarzonych ballad typu „Goodbye Yellow Brick Road” czy „Sorry Seems to Be the Hardest Word”. Dominuje tu pop-rock typowy dla przełomu lat 80. i 90. Podobne rzeczy serwowali w tamtym okresie Billy Joel, Steve Winwood, Phil Collins, Rod Stewart, Sting a nawet David Bowie.Była to muzyka uwielbiana w tamtych latach przez didżejów radiowych i jej ciągłe nadawanie w radiu przyczyniło się zapewne do sukcesu albumu. To właśnie „Sleeping with the Past” jest najlepiej sprzedającym się krążkiem artysty w rodzimej Wielkiej Brytanii!

Jest tutaj parę ładnych melodii. Ładna, delikatna ballada „Whispers” przywodzi na myśl „Cold as Christmas (In the Middle of the Year)”. Świetne wrażenie robi „Durban Deep” z wystawionym na pierwszy plan rytmicznym uderzeniem klawiszy oraz rzężeniem gitary elektrycznej. Wspaniały numer „Healing Hands” zawiera z kolei jedną z najlepszych partii wokalnych Eltona z późniejszego okresu kariery.

Najważniejszym numerem z tego krążka jest jednak „Sacrifice”. Subtelna piosenka opowiadająca o trudach długotrwałego związku zachwyca niebanalnym tekstem i zapadającą w pamięć melodią wygrywaną na klawiszach. Utwór stał się ogromnym hitem na całym świecie i co ciekawe był to pierwszy w dorobku solowy numer artysty, który doszedł do 1. miejsca w UK!

Po latach mam trochę lepszą opinię odnośnie tego krążka. „Sleeping with the Past” raczej nigdy nie stanie się moją ulubioną pozycją ze względu na pop-rockowy format piosenek. Kojarzy mi się on z komercyjnym radiem z początku lat 90., którego nie jestem fanem. Do tej bardzo komercyjnej propozycji Eltona  zapewne sięgnę jeszcze parę razy. Jest tu trochę dobrej muzyki i w porównaniu do niektórych osiągnięć tego artysty jest to pozycja naprawdę niezła.

Elton John – Reg Strikes Back

Elton John - Reg Strikes Back

Elton John – Reg Strikes Back (1988) MCA

Ocena: 3,5/5

01. Town of Plenty – 3:40
02. A Word in Spanish – 4:39
03. Mona Lisas and Mad Hatters (Part Two) – 4:12
04. I Don’t Wanna Go on with You Like That – 4:36
05. Japanese Hands – 4:40
06. Goodbye Marlon Brando – 3:30
07. The Camera Never Lies – 4:37
08. Heavy Traffic – 3:28
09. Poor Cow – 3:50
10. Since God Invented Girls – 4:39

Pod koniec lat 80. Elton miał fatalną prasę. Muzyk pogrążał się w nałogach, z kolei o kilku poprzednich płytach wszyscy mieli jak najgorsze zdanie. Artysta nie zamierzał tego tak zostawić. W 1988 roku ukazał się album „Reg Strikes Back”, którym chciał zamanifestować swój powrót na dobrą ścieżkę życiową oraz muzyczną. Płyta ma dzięki temu kilka naprawdę mocnych momentów.

Najlepszym utworem z tego krążka jest „A Word in Spanish” – przyjemna śródziemnomorska ballada z zapadającym w pamięć solem na gitarze akustycznej i wielkim wokalem Eltona. Koniecznie trzeba też posłuchać piosenek”I Don’t Wanna Go on with You Like That” i „Mona Lisas and Mad Hatters (Part Two)”. Pierwsza z nich to jazzowy numer taneczny, który o dziwo stał się ogromnym hitem w Stanach Zjednoczonych, gdzie doszedł do 2.miejsca listy przebojów. „Mona Lisas and Mad Hatters (Part Two)” z kolei luźno nawiązuje do starego hitu Eltona z początku lat 70. i jest dynamicznym numerem, gdzie główną rolę zagrał słynny amerykański trębacz Freddie Hubbard. Solówką na trąbce oraz partiami na skrzydłówce jazzman skradł Eltonowi ten utwór.

Całkiem niezłe wrażenie robią natomiast: patetyczna, symfoniczna ballada „Japanese Hands”, nawiązująca do najbardziej znanych przebojów The Beach Boys piosenka „Since God Invented Girls” oraz szybki numer „Poor Cow” z interesującymi motywami syntezatorowymi.

„Reg Strikes Back” to płyta na pewno lepsza od kilku poprzednich, mało zapadających w pamięć wydawnictw. Jednak o powrocie wielkiej renomy nie sposób mówić. Nie jest to tytuł na miarę „Goodbye Yellow Brick Road” czy „2 ↓ 4 0”.

Elton John – Leather Jackets

Elton John – Leather Jackets (1986) Rocket

Ocena:2/5

01. Leather Jackets – 4:10
02. Hoop of Fire – 4:14
03. Don’t Trust That Woman – 4:58
04. Go it Alone – 4:26
05. Gypsy Heart – 4:46
06. Slow Rivers – 3:06
07. Heartache All Over the World – 3:52
08. Angeline – 3:24
09. Memory of Love – 4:08
10. Paris – 3:58
11. I Fall Apart – 4:00

„Leather Jackets” ma fatalną opinię wśród fanów. Zresztą tę opinię podziela sam Elton John, który powiedział kiedyś, że to jego najgorsza płyta w karierze, a piosenka „Heartache All Over the World” jest najgorszym nagraniem jakie kiedykolwiek popełnił. Oczywiście ten album nie powala na kolana, ale trzeba pamiętać, że artysta był niezwykle płodny w ciągu całej swojej kariery i słabsze momenty miały mu się prawo zdarzać. Jednym z nich był jego 20. studyjny album, który wcale nie jest duży gorszy od kilku poprzednich piosenkarza jak „21 at 33” czy „Ice on Fire”.

„Leather Jackets” może przypaść do gustu ludziom, którym podoba się styl Eltona z lat 80. i którzy zajechali do cna krążki „2 ↓ 4 0” i „Jump Up!”. Nie jest to rzecz jasna poziom najlepszych wydawnictw Eltona, ale znajduję się tu parę miłych dla ucha melodii. Na pewno szybki, rockowy numer „Go It Alone”, wesoły „Don’t Trust That Woman” oraz nagrana do spółki z legendarnym Cliffem Richardem, piękna ballada „Slow Rivers” są lepszymi fragmentami tego krążka.

„Leather Jackets” na pewno nie jest tytułem, który bym komuś polecił. Nie jest to jednak takie dno, jak się o nim powszechnie mówi. Znajduje się tu parę miłym dla ucha melodii jak wyżej wspomniane nagrania czy „Memory of Love”. Ciekawostką jest to, że w pracach nad dziełem wzięła udział Cher oraz sekcja rytmiczna zespołu Queen. Tak czy owak skoro album znajduje się w serwisach streaming-owych można go posłuchać. Nie będzie bolało.

Elton John – Too Low for Zero

Elton John – 2 ↓ 4 0 (1983) Rocket

Ocena:5/5

01. Cold as Christmas (In the Middle of the Year) – 4:19
02. I’m Still Standing – 3:02
03. Too Low for Zero – 5:46
04. Religion – 4:05
05. I Guess That’s Why They Call It the Blues – 4:41
06. Crystal – 5:05
07. Kiss the Bride – 4:22
08. Whipping Boy – 3:43
09. Saint – 5:17
10. One More Arrow – 3:34

Muzyka Eltona Johna z lat 80. kojarzy się większości słuchaczy z tym albumem. Nic dziwnego. „2 ↓ 4 0” sprzedał się o wiele lepiej niż kilka poprzednich płyt artysty i w ogóle był to największy hit muzyka z lat 80. Poza tym Elton nagrał go ze swoimi starymi kompanami, których porzucił pod koniec lat 70. Do pracy nad dziełem przystąpili Davey Johnstone, Dee Murray, Nigel Olsson, no i przede wszystkim tekściarz Bernie Taupin. Przede wszystkim jednak „2 ↓ 4 0” to bezbłędny pop-rockowy album, o wiele lepszy od swojego całkiem przyzwoitego poprzednika.

„2 ↓ 4 0” rozpoczyna piękna, świąteczna ballada „Cold as Christmas (In the Middle of the Year)”. Większość osób uznałaby umieszczenie na początku płyty bożonarodzeniowej piosenki za strzał kulą w płot. Elton John wiedział jednak co robi umieszczając numer na wstępie dzieła. „Cold as Christmas” hipnotyzuje przepiękną melodią oraz dźwiękami elektrycznego pianina rhodesa, syntezatorów, akustyków oraz harfy. Zaraz po nim znajduje się rockowy szlagier „I’m Still Standing”. Ciekawostką jest, że ten motoryczny numer cieszy się do dzisiaj ogromną popularnością w Polsce. W tamtym roku był jeden z 50 najchętniej prezentowanych utworów w polskim radiu.

Następny kawałek „2 ↓ 4 0” przynosi chwilę wytchnienia i wyraźnie nawiązuje do modnej w tamtym okresie muzyki syntezatorowej. „Religion” na tle poprzednich trzech numerów wypada bardzo blado. Można go nazwać przyjemnym rockowym utworem, ale też dobre jest dla niego określenie „typowy numer adult contemporary”, co już komplementem nie jest. „I Guess That’s Why They Call It the Blues” to drugi obok „I’m Still Standing” hicior znany ludziom pod każdą szerokością geograficzną. Ten soft-rockowy utwór jest podobny do innego hitu artysty z początku lat 80. „Blue Eyes”, stąd Elton John często na koncertach wykonuje medley złożony z tych dwóch piosenek.

Na płycie znajdują się też takie ciekawe kawałki jak: rytmiczny, syntezatorowy „Crystal”, rockowa ballada „Saint” zawierająca momenty dramatyczne oraz syntetyczne wstawki rodem z albumów Vangelisa a także piosenka „One More Arrow”. Ten ostatni utwór nawiązuje do bogato zaaranżowanych ballad z pierwszego okresu działalności artysty i olśniewa słuchaczy piękną melodią oraz dźwiękami smyków.

„2 ↓ 4 0” ma pewne wady, jednak jest klasyk, którego świetnie się słucha, mimo że zna się go niemalże na pamięć. Z pełną świadomością można go postawić obok największych płyt artysty „Goodbye Yellow Brick Road” i „Captain Fantastic and the Brown Dirt Cowboy”.

Elton John – Ice on Fire

Elton_John__Ice_on_Fire

Elton John – Ice on Fire (1985) Rocket, Geffen

smoothstar2smoothstar_halfsmoothstar0smoothstar0smoothstar0
01. This Town – 3:55
02. Cry to Heaven – 4:15
03. Soul Glove – 3:31
04. Nikita – 5:43
05. Too Young – 5:13
06. Wrap Her Up (feat. George Michael) – 6:21
07. Satellite – 4:37
08. Tell Me What the Papers Say – 3:40
09. Candy by the Pound – 3:56
10. Shoot Down the Moon – 5:00

Elton John jak równy z równym walczył z młodymi wykonawcami na listach przebojów w połowie lat 80. Jednak sukcesy komercyjne przyszły dlatego, ponieważ piosenkarz bardzo dopasował swój styl do panującej wówczas mody. Eltona nie można za to ganić. Jednak „Ice on Fire” to zdecydowanie nieudane dzieło. Przede wszystkim muzycy chyba za bardzo skupili się na nowoczesnym brzmieniu i dopasowaniu kompozycji do panującym warunków rynkowych, a za mało na pięknych melodiach. To sprawia, że do odsłuchu nadaje się tylko strona A z genialną balladą miłosną „Nikita” na czele. Wspomniany numer to jeden z najbardziej znanych numerów kojarzących się z czasami Zimnej Wojny. Tytułowa Nikita to żołnierz-celnik na granicy Niemiec Wschodnich. Imię to miało symbolizować tęsknotę do kobiety zza wschodniej granicy, … aczkolwiek warto zauważyć, że imię to w Rosji noszą mężczyźni, np. Nikita Chruszczow. W tym przypadku albo nietakt popełnili autorzy tekstu (John, Taupin), albo chodziło o wywołanie pewnych kontrowersji, które jednak po emisji teledysku ze sportsmenką Anyą Major w roli głównej ustały. Pomimo obecności na „Ice on Fire” tego świetnego numeru oraz całkiem niezłych piosenek „Too Young” i „This Town” tego albumu słucha się tak samo niedobrze jak poprzedniego. Dziełu nie pomogli biorący udział w nagraniach George Michael, Nik Kershaw, amerykańska grupa wokalna Sister Sledge oraz sekcja rytmiczna zespołu Queen – tak, to była pewnego rodzaju superprodukcja.

Elton John – Jump Up!

Elton John - Jump Up

Elton John – Jump Up! (1982) Rocket, Geffen

Ocena: 4/5

    01. Dear John  – 3:28
02. Spiteful Child – 4:11
03. Ball and Chain – 3:27
04. Legal Boys – 3:08
05. I Am Your Robot – 4:42
06. Blue Eyes – 3:25
07. Empty Garden (Hey Hey Johnny) – 5:05
08. Princess  – 4:55
09. Where Have All the Good Times Gone? – 3:58
10. All Quiet on the Western Front – 6:00

Powrót do formy

„Jump Up!” nie jest może płytą idealną, ale jest to bez wątpienia album na jaki czekali w 1982 roku wszyscy wielbiciele muzycznego talentu Eltona Johna, szczególnie po kilku zdecydowanie słabszych pozycjach w dyskografii gwiazdora. To krążek zawierający pełno idealnie skrojonych pod stacje radiowe hitów, jednak żaden krytyk po wydaniu tego albumu nie mógł zarzucić Eltonowi braku artystycznych ambicji.

Najlepszym przykładem na poparcie tej tezy jest bez wątpienia rozmarzona, soft-rockowa ballada „Blue Eyes”. Elton John wokalnie przeszedł tutaj samego siebie.  Warto dodać, że wspomniany numer jest też popisem  kompozytora Jamesa Newtona Howarda, który zaaranżował partie instrumentów smyczkowych a także zagrał na elektrycznym pianinie Fender Rhodesa oraz syntezatorach.

Po przesłuchaniu „Jump Up!” wiadomo, że współpraca pomiędzy tymi dwoma panami zaczęła układać się coraz lepiej, jednak 16. studyjny album Eltona Johna był ostatnim wydawnictwem artysty, w którym na klawiszach zagrał James Newton Howard.

Utworem na który warto zwrócić większą uwagę podczas odsłuchu tej płyty jest wzruszający numer „Empty Garden (Hey Hey Johnny)” poświęcony zastrzelonemu pod koniec 1980 roku Johnowi Lennonowi. Refren piosenki w którym piosenkarz śpiewa „Pukałem, ale nikt nie odpowiadał, Pukałem, przez całe dnie, I wołałem „Oh, hej, hej Johnny”, Czy nie możesz wyjść się pobawić?” jest niesamowicie melodyjny i powinien ucieszyć nawet najbardziej wymagających melomanów.

Atrakcyjna pozycja

Do pozostałych świetnych punktów tej płyty należy zaliczyć utwory: mocny, dynamiczny, rock&rollowy  „Spiteful Child”, monumentalny, symfoniczny, charakteryzujący się płynnymi zmianami tempa „Legal Boys”, soulowy, przypominający twórczość The Commodores  „Princess”, a także hard rockowy zawierający piękne partie syntezatorów „I Am Your Robot”. Warto dodać, że pozostałe numery z tej płyty też są niczego sobie. Wszystkie te utwory czynią z „Jump Up!” bardzo ciekawą pozycję, która pomimo upływu lat nie straciła nic ze swojej atrakcyjności.