Sara Bareilles – Amidst the Chaos

Sara Bareilles - Amidst the Chaos

Sara Bareilles – Amidst the Chaos (2019) Epic

Ocena: 3/5

01.Fire
02.No Such Thing
03.Armor
04.If I Can’t Have You
05.Eyes on You
06.Miss Simone
07.Wicked Love
08.Orpheus
09.Poetry by Dead Men
10.Someone Who Loves Me
11.Saint Honesty
12.A Safe Place to Land (featuring John Legend)

Piękna Sara Bareilles jest amerykańską odpowiedzią na Katie Melua, chociaż blisko jej też do Fiony Apple, Tori Amos oraz KT Tunstall. Piosenkarka odniosła duży sukces w Stanach. Jej trzeci studyjny album „Kaleidoscope Heart” z 2010 roku z miejsca zdobył szczyt listy Billboaru. Z kolei jej następny krążek „The Blessed Unrest” zdobył nominację do nagrody Grammy w kategorii album roku. Pomimo dużej popularności w USA, Sara Bareilles w Europie jest artystką praktycznie nieznaną.To się na pewno nie zmieni po nowej płycie „Amidst the Chaos”. Album już poniósł klęskę na rynku brytyjskim, gdzie zadebiutował zaledwie na 82. miejscu! W innych europejskich krajach przeszedł na razie niezauważony.

Co jest nie tak z tą płytą? Przede wszystkim artystka trochę dorosła, co niekoniecznie wyszło jej na dobre. Sara Bareilles 10 lat temu była uznawana za jedną z najciekawszych piosenkarek pop-rockowych. Z wiekiem artystka zaczęła skręcać w stronę soulu, ballad i bardziej wyrafinowanych brzmień. Gdy nagrywała swoje największe przeboje „Love Song” i „King of Anything” była umieszczana w tej samej szufladzie co Vanessa Carlton, KT Tunstall, Kelly Clarkson i inne rozrywkowe piosenkarki. „Amidst the Chaos” to trochę inna bajka. Ten sam wspaniały głos co kiedyś, ale nowe utwory Sary bardziej od przystępnych, radiowych pop-rockowych przebojów przypominają wyrafinowane nagrania Fiony Apple, Brandi Carlile czy też zasłużonej Tori Amos.

Pojedynczych nagrań z tej płyty jak „Fire”, „No Such Thing”, „Armor”, „Wicked Love” czy „Eyes on You” słucha się naprawdę bardzo dobrze. „Amidst the Chaos” jako całość jednak nudzi, męczy i raczej nie zagości na dłużej w moim odtwarzaczu. Co ciekawe Sara Bareilles dojrzała nie tylko pod względem muzycznym, ale też politycznym. Jako dzierlatka Sara Bareilles śpiewała „Nie zamierzam napisać ci miłosnej piosenki/Tylko dlatego, że o nią poprosiłeś/Ponieważ takowej potrzebujesz, widzisz/Nie zamierzam napisać ci miłosnej piosenki„. Na jej najnowszym krążku znajdują się natomiast ody do prezydenta Obamy, piosenka zainspirowana ruchem #MeToo („Armor”) oraz numer poświęcony polityce migracyjnej Donalda Trumpa.

Weyes Blood – Titanic Rising

Weyes Blood – Titanic Rising (2019) Sub Pop

1.A Lot’s Gonna Change – 4:21
2.Andromeda – 4:40
3.Everyday – 5:07
4.Something to Believe – 4:45
5.Titanic Rising – 1:36
6.Movies – 5:53
7.Mirror Forever – 5:05
8.Wild Time – 6:09
9.Picture Me Better – 3:41
10.Nearer to Thee – 1:05

Najnowszy album Natalii Mering „Titanic Rising” zebrał znakomite recenzje. Jest to objawienie tego sezonu, ale warto w tym miejscu napomknąć, że poprzednie wydawnictwa artystki również cieszyły się sporym powodzeniem wśród krytyków. „Titanic Rising” trochę mnie jednak zawiódł. Nagrania z płyty przypominają dokonania St. Vincent, Jenny Hval czy też U.S. Girls, jednak Natalii Mering brakuje przebojowości koleżanek po fachu. Na pewno dam nowej płycie Weyes Blood szansę, bo lubię taki rodzaj muzyki, ale wydaje mi się, że kawałki „A Lot’s Gonna Change”, „Movies”czy „Andromeda” nie zagoszczą na mojej playliście. Niemniej jednak wydany przez legendarną wytwórnię Sub Pop album jest jedną z najlepiej ocenionych płyt w tym roku przez dziennikarzy „Mojo”, „The Independent” oraz „Pitchforka”. Warto więc go samemu sprawdzić.

The Prodigy – No Tourists

The Prodigy - No Tourists

The Prodigy – No Tourists (2018) Take Me to the Hospital, BMG

Ocena: 3,5/5

1.Need Some1 – 2:43
2.Light Up the Sky – 3:20
3.We Live Forever – 3:43
4.No Tourists – 4:18
5.Fight Fire with Fire (featuring Ho99o9) – 3:29
6.Timebomb Zone – 3:24
7.Champions of London – 4:49
8.Boom Boom Tap – 4:05
9.Resonate – 3:50
10.Give Me a Signal (featuring Barns Courtney) – 4:01

Ta płyta chyba już zawsze będzie mi się kojarzyła ze śmiercią Keitha Flinta. Jeszcze parę miesięcy temu, gdy ukazał się album „No Tourists” nic nie zapowiadało tragedii. Płyta, pomimo że jest wtórna, zdobyła uznanie krytyków muzycznych, a zbliżający się do 50-tki Keith Flint był w lepszej formie niż kiedykolwiek. Wokalista definitywnie skończył z używkami i alkoholem, biegał i był w świetnej formie fizycznej. Jednak to wszystko były pozory. W jego głowie rozgrywał się dramat, a rozstanie z żoną tylko przyspieszyło koniec.

Na Flincie dziennikarze stawiali krzyżyk raczej w latach 90., gdy ten był dla części społeczeństwa ucieleśnieniem zła. Wytatuowany, z kolczykami w nosie oraz dwoma kolorowymi irokezami na głowie muzyk był twarzą jednego z najbardziej agresywnych angielskich zespołów techno.

Zespół The Prodigy największy sukces w karierze odniósł w 1997 dzięki mrocznej płycie „The Fat of the Land”, która stała się bestsellerem na całym świecie, także w Stanach Zjednoczonych, gdzie zespół nie jest zbyt popularny. Później grupa trochę się uspokoiła. Jej kolejne nagrania trzymały poziom, ale brakowało nowych ciekawych pomysłów i energii. Bohaterowie się zestarzeli. Po prostu.

Najnowszego krążka Brytyjczyków na pewno dobrze się słucha. „Need Some1”, „Light Up the Sky”, „Timebomb Zone” czy „We Live Forever” to dobre, oparte na świetnych samplach kawałki, które przenoszą niczym wehikuł czasu w sam środek lat 90. Te szybkie utwory brzmią wręcz jak odnalezione po latach nagrania.

„No Tourists” to taki odgrzewany kotlet, ale bardzo przyjemny. Nie jest to album tak agresywny i kontrowersyjny jak dzieła z lat 90., ale w nostalgiczny i przebojowy sposób przypomina czym kiedyś był ten zespół. „NME” dał pięć gwiazdek. Można było odnieść wrażenie, że The Prodigy rozpoczęli drugą młodość. Tymczasem było to pożegnanie. Może nie zespołu, którym kieruje Liam Howlett, ale Keitha Flinta.

Karen O and Danger Mouse – Lux Prima

Karen O and Danger Mouse – Lux Prima (2019) BMG

Ocena: 4/5

1.Lux Prima – 9:02
2.Ministry – 5:06
3.Turn the Light – 3:19
4.Woman – 2:54
5.Redeemer – 3:49
6.Drown – 3:26
7.Leopard’s Tongue – 3:13
8.Reveries – 3:44
9.Nox Lumina – 6:09

Wszystkie nagrania Karen O po wydaniu rewelacyjnego krążka „It’s Blitz!” pozostawiały pewien niedosyt. Wszystko niby było na poziomie, ale to nie było to. Nowofalowy przebój „Sacrilege” z gościnnym udziałem chóru gospel, industrialny cover „Immigrant Song” nagrany do spółki z Trentem Reznorem z Nine Inch Nails oraz nominowany do Oscara folkowy kawałek „The Moon Song” w miły sposób łechtały nasze uszy, ale nie powodowały szybszego bicia serca. Coś się ewidentnie skończyło. Na dodatek Karen wraz z reżyserem Barnabym Clayem założyła rodzinę i jej kariera muzyczna zeszła na dalszy plan.

„Lux Prima” jest doprawdy wielkim zaskoczeniem,biorąc pod uwagę powyższe fakty. To zdecydowanie najciekawsza propozycja artystki od dziesięciu lat, chwalona wszędzie, począwszy od „NME” i „DIY”,a skończywszy na „Allmusic” i „Pitchforku”. Płytka toczy się dość leniwie i tylko momentami przypomina dokonania jej macierzystego zespołu. „Lux Prima” ze swoją wyrafinowaną aranżacją, smykami i chórem bardziej niż Yeah Yeah Yeahs przypomina dokonania trip-hopowego Portishead. Jakby tego było mało gdy odpaliłem „Drown” przypomniał mi się drugi studyjny album Eltona Johna. Legendarny, softrockowy i po części symfoniczny krążek Eltona też jest zdominowany przez piękne melodie, toczy się w niespiesznym tempie i uspokaja słuchaczy.

Do nagranego z Danger Mousem z zespołu Gnarls Barkley będę pewnie czasem wracał, bo to przyjemny album na leniwe niedzielne popołudnie. Gdybym z kolei wybierał kawałki na playlistę to wybrałbym „Woman”, „Redeemer” oraz „Leopard’s Tongue”. Może nie są to najlepsze utwory na płycie, ale przywołują dziki styl Yeah Yeah Yeahs, który tak bardzo pobudził fantazję moją oraz wielu innych słuchaczy w poprzedniej dekadzie.

Billie Eilish – When We All Fall Asleep, Where Do We Go?

Billie Eilish - When We All Fall Asleep, Where Do We Go

Billie Eilish Pirate Baird O’Connell – When We All Fall Asleep, Where Do We Go? (2019) Interscope

Ocena: 3,5/5

1.!!!!!!! – 0:13
2.Bad Guy – 3:14
3.Xanny – 4:03
4.You Should See Me in a Crown – 3:00
5.All the Good Girls Go to Hell – 2:48
6.Wish You Were Gay – 3:41
7.When the Party’s Over – 3:16
8.8 – 2:53
9.My Strange Addiction – 2:59
10.Bury a Friend – 3:13
11.Ilomilo – 2:36
12.Listen Before I Go – 4:02
13.I Love You – 4:51
14.Goodbye – 1:59

Nastoletnia piosenkarka

Billie Eilish od razu wpadła mi w oko. Z taką dziewczyną chętnie bym poszedł na randkę. Nastoletnia piosenkarka jest kolorowa, zwariowana i ma zafarbowane na niebiesko włosy. To mi się podoba. Artystka właśnie wydała debiutancką płytę, za którą zebrała niezłe pochwały. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Jarek Szubrycht stwierdził nawet, że lepszego debiutu płytowego w muzyce pop w tym roku nie będzie. Jakby było tego mało napisał, że amerykańska wokalistka jeszcze w tym roku zasiądzie na popowym tronie. Chciałbym żeby to była prawda. Mam słabość do takich dziewczyn i uwielbiam nowocześnie wyprodukowany pop z elementami trapu i muzyki elektronicznej. Niestety te wszystkie pochwały są tym co chce przeczytać wytwórnia Interscope i nijak mają się do rzeczywistości.

„Kiedy zasypiamy, dokąd idziemy?”

„When We All Fall Asleep, Where Do We Go?” zawiera tylko parę naprawdę wybitnych momentów, a jako całość prezentuje się dość średnio. Na pewno warto zwrócić uwagę na numer „You Should See Me in a Crown”, doskonale znany wielbicielom gry FIFA 19. Ten popowy hymn jest zdecydowane najlepszą piosenką na płycie i przyciąga słuchaczy brzęczącymi syntezatorami, mamroczącym wokalem Eilish oraz pojawiającymi się gdzieniegdzie metalicznymi dźwiękami ostrzenia noży. Świetna jest fortepianowa ballada „When the Party’s Over”, jednoznacznie kojarząca się twórczością Lorde. Z reszty wyróżniają się przypominający hip-hopowe produkcje kawałek „All the Good Girls Go to Hell”, zwiewny folkowy utwór „I Love You” oraz dość dynamiczny numer „Bad Guy”, gdzie główne role gra bas, hipnotyczna syntezatorowa melodia oraz pstrykanie palcami. Cała reszta utworów ujdzie w tłumie.

Ocena

Płyta „When We All Fall Asleep, Where Do We Go?” zrobiła na mnie średnie wrażenie. Na początku oprócz wspomnianych „You Should See Me in a Crown” i „When the Party’s Over” nie dostrzegłem na niej nic interesującego. Teraz zdanie na jej temat mam trochę lepsze , ale do zachwytów nad tym dziełem mi daleko. Billie Eilish natomiast życzę wszystkiego najlepszego. Może jej kariera rozwinie  się na miarę Kate Bush. Oprócz tego, że obie piosenkarki grają wyrafinowany pop ze starszymi braćmi to zarówno Bush jak i Eilish mają irlandzkie korzenie . To dobrze wróży tej kolorowej i chorującej na zespół Tourette’a piosenkarce.

The Specials – Encore

The Specials – Encore (2019) Island Records

Ocena 3,5/5

01.Black Skin Blue Eyed Boys- 3:17
02.B.L.M – 5:05
03.Vote for Me – 5:01
04.The Lunatics – 3:35
05.Breaking Point – 3:56
06.Blam Blam Fever 2:46
07.10 Commandments – 3:53
08.Embarassed by You – 3:05
09.The Life And Times (Of a Man Called Depression) – 5:27
10.We Sell Hope – 4:34

W październiku minie aż 40 lat od ukazania się debiutanckiej płyty The Specials, jednego z najsłynniejszych zespołów grających muzykę ska. Ale to nie jest jedyna okazja do świętowania dla członków The Specials, ponieważ ich najnowsze studyjne dzieło „Encore” zadebiutowało niespodziewanie na 1. miejscu listy przebojów w Wielkiej Brytanii. Jest to naprawdę wielka sprawa dla tego zespołu, gdyż „Encore” to pierwszy album The Specials w ogóle, który znalazł się na szczycie tego zestawienia.

The Specials anno domini 2019 to trochę inna kapela niż ta sprzed lat, która nagrała słynne przeboje „Too Much Too Young” i „Ghost Town„, uznany ostatnio przez magazyn „NME” za 4. najlepszy utwór lat 80. W dalszym ciągu śpiewa tu niesamowity Terry Hall, ale brakuje mózgu grupy z pierwszej fazy działalności, klawiszowca Jerry’ego Dammersa. „Encore” nie trzeba się jednak obawiać. To godny polecenia krążek, który może podobać się osobom nie słuchającym na co dzień wykonawców ska, rocksteady czy też reggae.

Generalnie wszystkie utwory na „Encore” wpadają w ucho, jednak dwa z nich wyróżniają się na tle całości. Pierwszy to hipnotyczny „10 Commandments” z melodeklamacją aktywistki Saffiyah Khan, potężnie brzmiącymi bębnami i emocjonalnymi partiami smyków. W tym miejscu warto przypomnieć, że Saffiyah Khan to mieszkanka Birmingham, która zasłynęła podczas marszu skrajnie prawicowej organizacji Angielskiej Ligi Obrony w 2017 roku, gdy jako jedyna osoba stanęła w obronie otoczonej przez uczestników zgromadzenia muzułmanki. Drugi z wyróżniających się kawałków to ballada „We Sell Hope” znajdująca się na samym końcu płyty, która przyjemnie usypia bądź też uspokaja słuchaczy. Ten drugi numer z powodzeniem mógłby zrobić karierę w polskich komercyjnych rozgłośniach radiowych, nawet tych, które nigdy nie zagrały „Ghost Town”.

Popołudnie spędzone z nową muzyką The Specials to była przyjemność, aczkolwiek „Encore” nie jest płytą, do której będę często wracał i na pewno nie jest to album istotny na rynku muzycznym. Ot, taka ciekawostka. Dobra rzecz, aby przypomnieć sobie legendę muzyki ska, która w dalszym ciągu nagrywa.