Bitwa na przeboje

Zastanawialiście się kiedyś, jakie sympatie polityczne mają Wasi ulubieńcy? Jeśli tak to dobrze trafiliście! Przed Wami Wpis temu poświęcony. W serwisie Spotify znajdziecie dwie  specjalne playlisty, zawierające nagrania największych gwiazd.

Na pierwszej znajdują się utwory muzyków mających poglądy konserwatywne. Co ciekawe do tej grupy artystów zalicza się większość gigantów hard rocka, m.in. wokalista Sammy Hagar znany z Van Halen, Alice Cooper, Gene Simmons z KISS, Joe Perry i Steven Tyler z Aerosmith oraz Dave Mustaine z Megadeth. Listę muzyków konserwatywnych uzupełniają Król Rock ‚n’ Rolla Elvis Presley, raper 50 Cent oraz wokalistki pop Geri Halliwell i Taylor Swift.

Po drugiej stronie barykady, czyli po stronie lewej mamy laureata literackiego m.in. Nobla Boba Dylana, piewcę pacyfizmu Johna Lennona oraz punkowców z The Clash, Sex Pistols i Green Day. Do tej grupy zostali też wrzuceni fani LGBT, bez względu na inne poglądy, tj. Cher, Elton John i Madonna. Jest tu też także Sting, który nie jest typowym lewicowcem, ale popiera działania wszystkich organizacji o programie proekologicznym oraz kładących nacisk na sprawiedliwość społeczną.

Życzymy miłego odsłuchu wszystkim bez względu na poglądy polityczne!

Elton John – Sleeping with the Past

Elton John – Sleeping with the Past (1989) MCA Records

Ocena: 3/5

01. Durban Deep – 5:30
02. Healing Hands – 4:19
03. Whispers – 5:29
04. Club at the End of the Street – 4:47
05. Sleeping with the Past – 4:57
06. Stones Throw from Hurtin’ – 4:54
07. Sacrifice – 5:04
08. I Never Knew Her Name – 3:30
09. Amazes Me – 4:37
10. Blue Avenue – 4:21

Ze wszystkich płyt Eltona z lat 80. tę kiedyś lubiłem najmniej. Tytuł „Sypiając z przeszłością” jest mylący. Gdy po raz pierwszy odpaliłem to CD wydawało mi się, że będzie to pozycja w mniejszy lub większy sposób odwołująca się do chwalebnych osiągnięć z przeszłości brytyjskiego piosenkarza. Piosenki ze „Sleeping with the Past” zostały tymczasem zainspirowane muzyką r&b z lat 60. i była to pewnego rodzaju nowa jakość w katalogu Anglików.

Na próżno szukać tu melancholijnych, rozmarzonych ballad typu „Goodbye Yellow Brick Road” czy „Sorry Seems to Be the Hardest Word”. Dominuje tu pop-rock typowy dla przełomu lat 80. i 90. Podobne rzeczy serwowali w tamtym okresie Billy Joel, Steve Winwood, Phil Collins, Rod Stewart, Sting a nawet David Bowie.Była to muzyka uwielbiana w tamtych latach przez didżejów radiowych i jej ciągłe nadawanie w radiu przyczyniło się zapewne do sukcesu albumu. To właśnie „Sleeping with the Past” jest najlepiej sprzedającym się krążkiem artysty w rodzimej Wielkiej Brytanii!

Jest tutaj parę ładnych melodii. Ładna, delikatna ballada „Whispers” przywodzi na myśl „Cold as Christmas (In the Middle of the Year)”. Świetne wrażenie robi „Durban Deep” z wystawionym na pierwszy plan rytmicznym uderzeniem klawiszy oraz rzężeniem gitary elektrycznej. Wspaniały numer „Healing Hands” zawiera z kolei jedną z najlepszych partii wokalnych Eltona z późniejszego okresu kariery.

Najważniejszym numerem z tego krążka jest jednak „Sacrifice”. Subtelna piosenka opowiadająca o trudach długotrwałego związku zachwyca niebanalnym tekstem i zapadającą w pamięć melodią wygrywaną na klawiszach. Utwór stał się ogromnym hitem na całym świecie i co ciekawe był to pierwszy w dorobku solowy numer artysty, który doszedł do 1. miejsca w UK!

Po latach mam trochę lepszą opinię odnośnie tego krążka. „Sleeping with the Past” raczej nigdy nie stanie się moją ulubioną pozycją ze względu na pop-rockowy format piosenek. Kojarzy mi się on z komercyjnym radiem z początku lat 90., którego nie jestem fanem. Do tej bardzo komercyjnej propozycji Eltona  zapewne sięgnę jeszcze parę razy. Jest tu trochę dobrej muzyki i w porównaniu do niektórych osiągnięć tego artysty jest to pozycja naprawdę niezła.

LSD – Labrinth, Sia & Diplo Present… LSD

LSD – Labrinth, Sia & Diplo Present… LSD (2019) Columbia

Ocena: 3,5/5

01. Welcome to the Wonderful World Of – 1:56
02. Angel in Your Eyes – 3:06
03. Genius – 3:33
04. Audio – 3:24
05. Thunderclouds – 3:07
06. Mountains – 3:14
07. No New Friends – 2:55
08. Heaven Can Wait – 3:15
09. It’s Time – 3:29
10. Genius (Lil Wayne remix) – 2:42

Robię bombowy
Bombowy rytm, dam wam melodię
Zrobię piosenkę
tak słodką, że wrócicie ze mną do domu

LSD – Audio

Wydawało się, że supergrupa pod nazwą LSD wywoła większe zamieszanie. Tymczasem przebojowy album formacji błąka się w odmętach list przebojów i nie wygląda na to, aby wypłynął na powierzchnię. Szkoda, bo potencjał grupy jest ogromny. Zespół tworzy przecież trójka znanych i utalentowanych muzyków: piosenkarze Labrinth i Sia oraz producent muzyki elektronicznej Diplo.

Debiutanckiej płyty LSD słucha się przyjemnie, chociaż muzycy nie odkrywają Ameryki. Wszystko co się tu znajduje jest podobne do nagrań The Black Eyed Peas, Clean Bandit, Major Lazer oraz oczywiście do solowych utworów muzyków tworzących LSD. Album jest bardzo krótki. Trwa niewiele ponad 30 minut i w dodatku jedna z piosenek „Genius” znajduje się tu w dwóch różnych wersjach. Na niekorzyść płyty przemawia też to, że muzycy najmocniejsze karty odkryli na długo przed premierą krążka. Najlepsze utwory z płyty na czele z rewelacyjnym „Audio” promowały LSD w 2018 roku. W tym roku trójka muzyków zaskoczyła słuchaczy wyłącznie minimalistycznym „Angel in Your Eyes”. Reszta nowych kawałków ujdzie w tłumie.

Krążek LSD na pewno umilił mi popołudnie, a numer „Audio” z perfekcyjnymi zaśpiewami Sii wrzucę na playlistę z ulubionymi utworami. Album na pewno jest dobry, jednak nie jest niczym wyjątkowym ani szczególnie pięknym na rynku muzycznym. Szkoda tylko, że aż tak przepadł. Patrząc na czołówki list przebojów z pełną świadomością mogę stwierdzić, że nie zasługiwał na taki los.

Sara Bareilles – Amidst the Chaos

Sara Bareilles – Amidst the Chaos (2019) Epic

Ocena: 3/5

01.Fire
02.No Such Thing
03.Armor
04.If I Can’t Have You
05.Eyes on You
06.Miss Simone
07.Wicked Love
08.Orpheus
09.Poetry by Dead Men
10.Someone Who Loves Me
11.Saint Honesty
12.A Safe Place to Land (featuring John Legend)

Piękna Sara Bareilles jest amerykańską odpowiedzią na Katie Melua, chociaż blisko jej też do Fiony Apple, Tori Amos oraz KT Tunstall. Piosenkarka odniosła duży sukces w Stanach. Jej trzeci studyjny album „Kaleidoscope Heart” z 2010 roku z miejsca zdobył szczyt listy Billboaru. Z kolei jej następny krążek „The Blessed Unrest” zdobył nominację do nagrody Grammy w kategorii album roku. Pomimo dużej popularności w USA, Sara Bareilles w Europie jest artystką praktycznie nieznaną.To się na pewno nie zmieni po nowej płycie „Amidst the Chaos”. Album już poniósł klęskę na rynku brytyjskim, gdzie zadebiutował zaledwie na 82. miejscu! W innych europejskich krajach przeszedł na razie niezauważony.

Co jest nie tak z tą płytą? Przede wszystkim artystka trochę dorosła, co niekoniecznie wyszło jej na dobre. Sara Bareilles 10 lat temu była uznawana za jedną z najciekawszych piosenkarek pop-rockowych. Z wiekiem artystka zaczęła skręcać w stronę soulu, ballad i bardziej wyrafinowanych brzmień. Gdy nagrywała swoje największe przeboje „Love Song” i „King of Anything” była umieszczana w tej samej szufladzie co Vanessa Carlton, KT Tunstall, Kelly Clarkson i inne rozrywkowe piosenkarki. „Amidst the Chaos” to trochę inna bajka. Ten sam wspaniały głos co kiedyś, ale nowe utwory Sary bardziej od przystępnych, radiowych pop-rockowych przebojów przypominają wyrafinowane nagrania Fiony Apple, Brandi Carlile czy też zasłużonej Tori Amos.

Pojedynczych nagrań z tej płyty jak „Fire”, „No Such Thing”, „Armor”, „Wicked Love” czy „Eyes on You” słucha się naprawdę bardzo dobrze. „Amidst the Chaos” jako całość jednak nudzi, męczy i raczej nie zagości na dłużej w moim odtwarzaczu. Co ciekawe Sara Bareilles dojrzała nie tylko pod względem muzycznym, ale też politycznym. Jako dzierlatka Sara Bareilles śpiewała „Nie zamierzam napisać ci miłosnej piosenki/Tylko dlatego, że o nią poprosiłeś/Ponieważ takowej potrzebujesz, widzisz/Nie zamierzam napisać ci miłosnej piosenki„. Na jej najnowszym krążku znajdują się natomiast ody do prezydenta Obamy, piosenka zainspirowana ruchem #MeToo („Armor”) oraz numer poświęcony polityce migracyjnej Donalda Trumpa.

Karen O and Danger Mouse – Lux Prima

Karen O and Danger Mouse – Lux Prima (2019) BMG

Ocena: 4/5

1.Lux Prima – 9:02
2.Ministry – 5:06
3.Turn the Light – 3:19
4.Woman – 2:54
5.Redeemer – 3:49
6.Drown – 3:26
7.Leopard’s Tongue – 3:13
8.Reveries – 3:44
9.Nox Lumina – 6:09

Wszystkie nagrania Karen O po wydaniu rewelacyjnego krążka „It’s Blitz!” pozostawiały pewien niedosyt. Wszystko niby było na poziomie, ale to nie było to. Nowofalowy przebój „Sacrilege” z gościnnym udziałem chóru gospel, industrialny cover „Immigrant Song” nagrany do spółki z Trentem Reznorem z Nine Inch Nails oraz nominowany do Oscara folkowy kawałek „The Moon Song” w miły sposób łechtały nasze uszy, ale nie powodowały szybszego bicia serca. Coś się ewidentnie skończyło. Na dodatek Karen wraz z reżyserem Barnabym Clayem założyła rodzinę i jej kariera muzyczna zeszła na dalszy plan.

„Lux Prima” jest doprawdy wielkim zaskoczeniem,biorąc pod uwagę powyższe fakty. To zdecydowanie najciekawsza propozycja artystki od dziesięciu lat, chwalona wszędzie, począwszy od „NME” i „DIY”,a skończywszy na „Allmusic” i „Pitchforku”. Płytka toczy się dość leniwie i tylko momentami przypomina dokonania jej macierzystego zespołu. „Lux Prima” ze swoją wyrafinowaną aranżacją, smykami i chórem bardziej niż Yeah Yeah Yeahs przypomina dokonania trip-hopowego Portishead. Jakby tego było mało gdy odpaliłem „Drown” przypomniał mi się drugi studyjny album Eltona Johna. Legendarny, softrockowy i po części symfoniczny krążek Eltona też jest zdominowany przez piękne melodie, toczy się w niespiesznym tempie i uspokaja słuchaczy.

Do nagranego z Danger Mousem z zespołu Gnarls Barkley będę pewnie czasem wracał, bo to przyjemny album na leniwe niedzielne popołudnie. Gdybym z kolei wybierał kawałki na playlistę to wybrałbym „Woman”, „Redeemer” oraz „Leopard’s Tongue”. Może nie są to najlepsze utwory na płycie, ale przywołują dziki styl Yeah Yeah Yeahs, który tak bardzo pobudził fantazję moją oraz wielu innych słuchaczy w poprzedniej dekadzie.

Billie Eilish – When We All Fall Asleep, Where Do We Go?

Billie Eilish Pirate Baird O’Connell – When We All Fall Asleep, Where Do We Go? (2019) Interscope

Ocena: 3,5/5

1.!!!!!!! – 0:13
2.Bad Guy – 3:14
3.Xanny – 4:03
4.You Should See Me in a Crown – 3:00
5.All the Good Girls Go to Hell – 2:48
6.Wish You Were Gay – 3:41
7.When the Party’s Over – 3:16
8.8 – 2:53
9.My Strange Addiction – 2:59
10.Bury a Friend – 3:13
11.Ilomilo – 2:36
12.Listen Before I Go – 4:02
13.I Love You – 4:51
14.Goodbye – 1:59

Nastoletnia piosenkarka

Billie Eilish od razu wpadła mi w oko. Z taką dziewczyną chętnie bym poszedł na randkę. Nastoletnia piosenkarka jest kolorowa, zwariowana i ma zafarbowane na niebiesko włosy. To mi się podoba. Artystka właśnie wydała debiutancką płytę, za którą zebrała niezłe pochwały. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Jarek Szubrycht stwierdził nawet, że lepszego debiutu płytowego w muzyce pop w tym roku nie będzie. Jakby było tego mało napisał, że amerykańska wokalistka jeszcze w tym roku zasiądzie na popowym tronie. Chciałbym żeby to była prawda. Mam słabość do takich dziewczyn i uwielbiam nowocześnie wyprodukowany pop z elementami trapu i muzyki elektronicznej. Niestety te wszystkie pochwały są tym co chce przeczytać wytwórnia Interscope i nijak mają się do rzeczywistości.

„Kiedy zasypiamy, dokąd idziemy?”

„When We All Fall Asleep, Where Do We Go?” zawiera tylko parę naprawdę wybitnych momentów, a jako całość prezentuje się dość średnio. Na pewno warto zwrócić uwagę na numer „You Should See Me in a Crown”, doskonale znany wielbicielom gry FIFA 19. Ten popowy hymn jest zdecydowane najlepszą piosenką na płycie i przyciąga słuchaczy brzęczącymi syntezatorami, mamroczącym wokalem Eilish oraz pojawiającymi się gdzieniegdzie metalicznymi dźwiękami ostrzenia noży. Świetna jest fortepianowa ballada „When the Party’s Over”, jednoznacznie kojarząca się twórczością Lorde. Z reszty wyróżniają się przypominający hip-hopowe produkcje kawałek „All the Good Girls Go to Hell”, zwiewny folkowy utwór „I Love You” oraz dość dynamiczny numer „Bad Guy”, gdzie główne role gra bas, hipnotyczna syntezatorowa melodia oraz pstrykanie palcami. Cała reszta utworów ujdzie w tłumie.

Ocena

Płyta „When We All Fall Asleep, Where Do We Go?” zrobiła na mnie średnie wrażenie. Na początku oprócz wspomnianych „You Should See Me in a Crown” i „When the Party’s Over” nie dostrzegłem na niej nic interesującego. Teraz zdanie na jej temat mam trochę lepsze , ale do zachwytów nad tym dziełem mi daleko. Billie Eilish natomiast życzę wszystkiego najlepszego. Może jej kariera rozwinie  się na miarę Kate Bush. Oprócz tego, że obie piosenkarki grają wyrafinowany pop ze starszymi braćmi to zarówno Bush jak i Eilish mają irlandzkie korzenie . To dobrze wróży tej kolorowej i chorującej na zespół Tourette’a piosenkarce.